Pisał tutaj ktoś o Ponurym. Dużo czytałem o jego działalności partyzanckiej i byłem pod wrażeniem do czasu. Rozmawiałem ze starszymi ludżmi z Janowic którzy pamiętają tamte czasy i co - zdanie zmieniłem.Pewne sprawy i działania zostały pominięte.Ot taka to nasza historia zmienia się i zależna od wiatru skąd wieje.
Zapewne masz gościu z godziny 16:40 wiele racji dotyczących bohatera z Janowic,ile ludzi -tyle opini,też różne historie słyszałem.Faktem jest że hołd i chwała należy sie tym osobom co walczyły o naszą ojczyznę Polskę a komuna starała się zatrzeć ślady o prawdziwych bohaterach.Uczestniczyłem w nabożeństwie w kościele św Michała.Piękna uroczystość ,duże zaangażowanie władz lokalnych ,młodzieży,drobna dygrasja do pana ,który reprezentował poczet flagowy nadleśnictwa-szanowy panie,jak pan niesiesz sztandar to nietaktem jest żuć gumę do żucia ,zwłaszcza w kościele,trochę to niehalo wygląda.Pozdrawaiam.
CZY ZAMORDOWANI PRZEZ ŻOLNIERZY PRZEKLETYCH TEZ BEDA UPAMIETNIENI>
Żołnierze wyklęci to w większości bohaterowie. Wśród kilkudziesięciu tyś zawsze znajdzie się trochę odszczepieńców ale to nie oni będa decydować o wièkszości. Brawo że są takie uroczystości . Brawo że też w marszu z ludźmi szli politycy np starosta
a czemu mają być upamiętniani ludzie z UB czy NKWD ewentualnie z KBW.
Nie wiem tylko dlaczego ta uroczystość była o godz.11 wtedy kiedy, ludzie są w pracy, a młodzież w szkole. W ubiegłym roku msza święta była o 18-tej. Czy nawet ten Dzień lokalne władze próbują rozgrywać politycznie? I tak każdy wie, że dzięki ludziom prawicy możemy czcić pamięć Żołnierzy Wyklętych. Oczekuję też od Księdza proboszcza Kolegiaty Św. Michała na przyszłość, aby zachował kręgosłup i odrzucił małość niektórych ludzi polityki i pomyślał o tym istotnym elemencie pory dnia na tak ważne dla Patriotów uroczystości.
I właśnie w taki sposób za PRL-u tworzono mity dotyczące Żołnierze Wyklętych. Klasycznym tego przykładem są właśnie Łysowody. Otóż wg oficjalnej wersjii przedstawionej przez jednego z użytkowników tego forum, pozwolę sobie zacytować:
"Tak przez kilka dni torturowali i zabili ponad 70 osób. Okolicznych mieszkańców. Każdy wobec kogo padło podejrzenie że był w Al dostawał kulkę w łeb. Historia historia jeśli ktoś z rodziny opowiada jak to wyglądało,to to co dzisiaj się wyprawia jest sadzaniem na piedestale morderców."
1. Gdzie są pochowani, mówimy przecież o 70 osobach, a nawet wg PRLowskiej propagandy jest mowa, o wrzuceniu części ciał do studni...
2. Dlaczego nawet w czasach stalinizmu nie dokonano ekshumacji, aby udowodnić tą tezę? Nie muszę chyba mówić jaki byłby to propagandowy sukces, gdyby okazało się prawdą.
3. Dlaczego rodziny nie upomniały się o swoich zamordowanych bliskich, dlaczego nie podjęto starań mających na celu godny pochówek tych osób?
Na te pytanie nie ma nawet jednoznacznej odpowiedzi. Wg wersji niektórych ludzi powielających propagandę komuny zabito i dręczono kilkadziesiąt osób ,,za darmo". Lecz nie ma na to ŻADNYCH dowodów, nawet tych fałszywych nie ma.
No i teraz najważniejsze. Tutaj jeżeli ktoś będzie chciał ze mną dyskutować musi wykazać się przynajmniej minimalną wiedzą historyczną. Chodzi mi o przypomnienie relacji PPR/GL i a NSZ. A konkretnie co właściwie robiły oddziały PPR wspólnie z tzw. komunistyczną partyzantką. Otóż jedynym ich zajeciem było grabienie (tzw. eksy) oraz gwałty i mordy na ludności cywilnej. W dalszej kolejności była to walka z polskimi organizacjami niepodległościowymi. Akcje przeciwko Niemcom można zliczyć na palcach jednej ręki, a przeważnie były to akcje rozpoczynane przez samych Niemców. Przeciwko tym bandyckim ugrupowaniom zostało utworzone NSZ, właśnie w celu ochrony ludności cywilnej. To był powód, dla którego propaganda stalinizmu odwróciła te role.
70 ofiar Łysowódów zapewne więc ogranicza się do kilku miejscowych działaczy PPR, ew. komunistów radzieckich. Choćby ich i było nawet setka, to i tak zamordowano bandytów służących mordercom z NKWD.
Teraz kolejna kwestia, tzw. współpracy z NSZ. Dziwi mnie, że ideologiczna współpraca z komunistami, dla niektórych nie jest zdradą, a współpraca NSZ polegająca na dozbrajaniu polskich oddziałów przez Niemców w celu walki z bandami PPR to najgorsze przestępstwo świata. Otóż właśnie ta "kolaboracja" była w celu obrony ludności cywilnej. I nic więcej, nie miała ona ŻADNEGO PODŁOŻA IDEOLOGICZNEGO. NSZ zdało sobie sprawę, że walka z Niemcami, którzy są w odwrocie nie ma żadnego sensu, więc skoncentrowano się na tym drugim wrogu, który niósł nam "demokrację". I ile w ten sposób uratowano ludzkich istnień, tego nikt nie jest w stanie policzyć
widocznie nikomu nie było na rękę to ze taka zbrodnia miała miejsce . bo nawet tablica upamietniająca to zdarzenie znikneła .widocznie wiecej wiedział by nie zyjący juz brylujący w telewizji pan Małachowski własciciel pobliskiego dworku Małachowskich.
nieoficjalnie jego rodzika z nsz uczestniczyła w tej jak to zazwac walce z sowietami.
to jak z pogromem kieleckim pamietamy ale nikt głośno o tym nie mówi głosno
I nadal same poszlaki, domysły, kompletnie żadnych konkretów. Nie ma żadnych informacji, więc zasłanianie się zmową milczenia, niewygodą. W czasach stalinizmu tyle wystarczyło, żeby skazywać Żołnierzy podziemia niepodległościowego, czasy się zmieniły.
6 czerwca 1945 r. „wyklęci” z bojówki NSZ dokonali masakry ludności cywilnej wsi Wierzchowiny. Zamordowano 194 osoby, w tym 45 mężczyzn, 65 dzieci w wieku od 2 tygodni do 11 lat, pozostałe osoby to kobiety i dzieci powyżej 11 lat.
Z zeznań przesłuchiwanych osób, które były naocznymi świadkami zajścia, wynika, że napastnicy oprócz broni palnej używali dla wykonywania zabójstw siekier, łopat i motyk. Nie obeszło się również bez gwałcenia kobiet. (…) Zamordowano w powyższy sposób 194 osoby, w tym 45 mężczyzn, 65 dzieci w wieku od 2 tygodni do 11 lat, a pozostałe osoby to kobiety i dzieci powyżej 11 lat. Rabowano również mienie mieszkańców, odzież, bieliznę, obuwie, mniejsze sprzęty napastnicy załadowali na wozy i wywieźli ze sobą. Zabrano też ze wsi znaczną ilość krów, świń i koni. Z ogólnej liczby 140 koni, jaką posiadała ludność przed 6.6.45r. pozostało obecnie tylko 5-6 par.
Grzegorz Motyka, Rafał Wnuk, „Pany i rezuny”, Warszawa 1997 (cytat za: https://zolnierzeprzekleci.wordpress.com/wierzchowiny-2/)
Jestem byłym żołnierzem leśnym NSZ, który wtedy był i uczestniczył w pacyfikacji. Widziałem te straszne wydarzenia i tragedie ludzkie. Wtedy nie robiło do na mnie większego wrażenia, ale dziś mam je wszystkie przed oczyma, prześladują mnie. Bez przerwy proszę Boga, aby mi to wszystko przebaczył, a i wszystkim innym, których los tej okrutnej wojny na taką drogę rzucił. Wiem, że niewielu z nas przeżyło to piekło, ale ci, co przeżyli myślą już inaczej i robią inaczej, aby zasłużyć przed Bogiem na przebaczenie. Chcemy, aby nasze dzieci i wnuki nie były wychowywane na przykładach tych pseudobohaterów. To były wyczyny barbarzyńskie z naszej strony. Mordowaliśmy ludzi bez powodu, pod wpływem emocji, na bezmyślny rozkaz, często tylko dlatego, że był z innego oddziału, miał innego orzełka, wziął ziemię z reformy.
Może byś tak z łaski swojej podała żródło,co?Ocenimy tego historyka.
Jest w środku wypowiedzi, ale podam raz jeszcze specjalnie dla ciebie: Grzegorz Motyka, Rafał Wnuk, „Pany i rezuny”, Warszawa 1997 (cytat za: https://zolnierzeprzekleci.wordpress.com/wierzchowiny-2/)
"Jestem byłym żołnierzem leśnym NSZ, który wtedy był i uczestniczył w pacyfikacji. Widziałem te straszne wydarzenia i tragedie ludzkie. Wtedy nie robiło do na mnie większego wrażenia, ale dziś mam je wszystkie przed oczyma, prześladują mnie. Bez przerwy proszę Boga, aby mi to wszystko przebaczył, a i wszystkim innym, których los tej okrutnej wojny na taką drogę rzucił. Wiem, że niewielu z nas przeżyło to piekło, ale ci, co przeżyli myślą już inaczej i robią inaczej, aby zasłużyć przed Bogiem na przebaczenie. Chcemy, aby nasze dzieci i wnuki nie były wychowywane na przykładach tych pseudobohaterów. To były wyczyny barbarzyńskie z naszej strony. Mordowaliśmy ludzi bez powodu, pod wpływem emocji, na bezmyślny rozkaz, często tylko dlatego, że był z innego oddziału, miał innego orzełka, wziął ziemię z reformy."
Czyje to są słowa?
W książce"Pany i rezuny" nie jest podany z imienia i nazwiska, jedynie jest to zapisane że jest byłym żołnierzem NSZ i przytoczone słowa pochodzą z jego listu do programu "Rewizja nadzwyczajna"(s.146)
Polecam, bardzo pouczająca lektura.
Dla mnie żołnierze wyklęci to Inka,Generał NIL czy rotmistrz Pilecki. Bury, Łupaszko czy Szary- sorry ale to byli pospolici mordercy. Wiem,że się oburzycie, ale poczytajcie trochę źródeł historycznych, a potem pogadamy,ok?
Jeżeli dla ciebie jakaś anonimowa wypowiedz jest żródlem wiedzy to gratuluję poczucia humoru.
A ty byś się podpisał, będąc tym człowiekiem?
Widzę, że "Panny i rezuny" to jedynie słuszna lektura Kasandry, podobnie jak dedukuję po lekturze jej wpisów miniony system polityczny w Polsce.
Cóż czerwień ciągle żywa.
A skąd ty gościu wiesz co ja czytam? Siedzisz w mojej głowie?
Czytam bardzo dużo,a to tylko jedna z wielu.
Katarzyna Bonda w swoim "Okularniku" przytacza zbrodnię ze wsi Zaleszany. I późniejszą zmowę milczenia trwającą do czasów obecnych.
No ale wy zawsze wiecie najlepiej na mój temat , prawda?