Czy waszym zdaniem warto studiowac meydycyne? A moze ukonczyc szkole zawodowa i miec odrazu zawod? Rozwazajac plusy i minusy co o tym sadzicie? Z moich obserwacji minusy to
-ciezko sie dostac, duzo osob na jedno miejsce
-ciezkie studia i potem kolejne lata specjalizacji
-praca lekarza do latwej i przyjemniej nie nalezy
-pacjenci z roku na rok coraz gorsi i rozczeniowi, z podejsciem ze im sie wszystko nalezy
A plusy to
-praca w sumie pewna po studiach
-po jakims czasie mozna zarabiac dobre pieniedze czy to w prywatnym gabinecie czy na dyzurach
No wlasnie ale czy jest sens sie tyle z tym meczyc? Czy moze lepiej pojsc na mechanika i duzo wczesniej zaczac zarabiac dobre pieniedze i jakos zyc>
Za cos trzeba zyc. A lekarz raczej z powolania sie nie utrzyma i na poczatku bedzie ciezko utrzymac rodzine. A w tym czasie w innym zawodzie mozna sie juz czegos dorobic
Wybierz to co Cię najbardziej interesuje, nie można patrzeć tylko i wyłącznie na kasę. Jeżeli masz być kiepskim lekarzem, to lepiej nie myśl o medycynie !
Moi dziadkowie jedną córkę posłali na medycynę. Ciotka dziś już jest na emeryturze, kasy przez lata natrzepała, ale ciągle nie może odżałowac,że poszła na medycynę, a nie germanistykę. Dlatego trzeba wybierac to, co się lubi, w czym będzie się dobrym, a jak do tego dochodzą jakieś niezłe perspektywy, to już bardzo dobrze.
Dziś świat jest mega materialny ale nic na siłę.
Własnie dobre decyzje w mlodosci skutkuja potem w calym zyciu. I co tu zrobic studiowac jakas filozofie z pasja, a potem nie miec pracy czy moze wybrac jakis przyszlosciowy kierunek, ktory mniej sie podoba ale praca jakas bedzie. Ciezki wybor....
Jeśli czujesz powołanie i stać Cię, to warto. To długie i drogie studia.
Swoją drogą nie znam żadnego lekarza, co by miał problem z utrzymaniem rodziny - więc nie ma obawy. Ba, mówi się teraz o deficycie lekarzy na rynku.
Ale nie każdy zarabia tyle samo. To zależy zarówno od specjalizacji, jak i poziomu wiedzy. Do marnego lekarza ludzie nie chcą chodzić. Proste i logiczne.
Ci marni - a jest ich niestety wielu i coraz więcej - zarabiają zdecydowanie za dużo, na tyle dużo, że to partactwo im się opłaca.
drogie studia, dlaczego drogie?
śmieszne pytanie "czy warto...."odpowiedź prosta :czy się czuje powołanie do tej pracy i czy posiada się stosowny zasób wiedzy i chęci.Tylko dobry człowiek będzie dobrym lekarzem.Złych lekarzy nam nie potrzeba.
Co do tych zarobków i pewnej pracy to troszkę bym polemizował. Obecnie w Polsce co roku takie kierunki kończy kilkadziesiąt osób więcej niż w czasach gdy polska medycyna stała na naprawdę wysokim poziomie. Obecnie konkurencja w tym zawodzie jest tak duża, że ciężko będzie mieć pewność znalezienia pracy jako lekarz za kilka lat. Ta konkurencja już spowodowała znaczny spadek wynagrodzeń lekarzy, a co będzie kiedy skończysz takie studia to już ciężko przewidzieć, jednak przy tym tempie produkcji wykształconych bezrobotnych, można się domyślać.
Akurat tutaj limit miejsc jest ustalany przez Ministerstwo zdrowia i nie ma mozliwosci jak na innych kierunkach aby uczelnia sobie zwiekszyla limity lub otworzyli taki kierunek na byle jakim uniwerytecie. Co jak co ale to jest w miare dobre rozwiazanie i ciezko mowic o produkcji bezrobotnych. Gdyby wszystkie kierunki mialy limity i ustalone z gory liczbe miejsc w zaleznosci od potrzeb rynku, nie byloby teraz tylu bezrobotnych magistrow lub pracujacych niezgodnie z wyksztalceniem.
Druga sprawa ladnie tu mowicie powolanie, ale co to jest to powolanie? Oczywiscie rzucanie takich hasel brzmi tak pieknie ze to zawod z powolaniem. Ale co to blizej znaczy powolanie? Oddanie sie calkowicie pracy? Cenienie zdrowia pacjentow bardziej niz swojego? Pracowanie za darmo lub za grosze, ale dla dobra ludzkosci? Brak czasu dla rodziny? Siedzenie w pracy 24h na dobe? Kazdy chce miec swoje zycie prywatne nawet lekarz.
A trzecia sprawa skad 18latek lub nawet wczesniej( przy wyborze LO i przedmiotow na mature) ma wiedziec co chce robic do 67r.z? Chyba rzadko ktory jest pewien drogi ktora chce obrac do konca zycia. A skad ma miec ta wiedze? Naoglada sie jakis seriali typu dr hause lub na dobre i na zle i zaczyna mu sie to podobac i stwierdza ze chce to robic, niestety czlowiek przekonuje sie jak to wyglada w rzeczywistosci dopiero na studiach i w pozniejszej pracy. W wieku 18 lat nie do sie tego stwierdzic ze sie chce to robic. Ale zawsze lepiej sprobowac niz potem cale zycie zalowac ze sie czegos nie zrobilo.
też tak sądzę, w wieku 18 lat to ma się siano w głowie a nie myśli co będzie się robiło w życiu
Nie warto lepiej kopać dołki lub nosić woreczki.Jak sie nie chce nosić książeczki to się póżniej kopie dołeczki hehe
Nie chodziło o ilość przyjęć a ilość osób, które te studia kończą. Na to żadne ministerstwo wpływu nie ma.
Powołanie w tym przypadku polega na tym, że lekarzowi powinno zależeć na zdrowiu pacjentów a nie na kasie. Dlatego uważam, że powinno zostać wprowadzone coś takiego jak weryfikacja skuteczności stawiania diagnoz jak i samego leczenia i na tej podstawie dopiero lekarz powinien być wynagradzany. Innymi słowy, nie starasz się, leczysz po łebkach - zarabiasz mało i z czasem coraz mniej. Masz dobre wyniki to i dobre płace.