Wybierz to co Cię najbardziej interesuje, nie można patrzeć tylko i wyłącznie na kasę. Jeżeli masz być kiepskim lekarzem, to lepiej nie myśl o medycynie !
Własnie dobre decyzje w mlodosci skutkuja potem w calym zyciu. I co tu zrobic studiowac jakas filozofie z pasja, a potem nie miec pracy czy moze wybrac jakis przyszlosciowy kierunek, ktory mniej sie podoba ale praca jakas bedzie. Ciezki wybor....
Dziś świat jest mega materialny ale nic na siłę.
Ci marni - a jest ich niestety wielu i coraz więcej - zarabiają zdecydowanie za dużo, na tyle dużo, że to partactwo im się opłaca.
Nie chodziło o ilość przyjęć a ilość osób, które te studia kończą. Na to żadne ministerstwo wpływu nie ma.
Nie warto lepiej kopać dołki lub nosić woreczki.Jak sie nie chce nosić książeczki to się póżniej kopie dołeczki hehe
Po medycynie nie mapewnej pracy musisz mieć znajomości.Jak bedziesz supermądra dostaniesz rezydenturę i masz etat na 5-6 lat a potem często nie przedłuzają umóbo rezydent to poasdka placona przez ministerstwo zdrowia wiec szpitale się ciesza a pozniej lekarz do zwolnienia i biorą nowych rezydentów.kasa? heh informatycy maja wiecej alboniektórzy urzednicy tu zeby zarobic musisz sie utyrac na dyzurach ze ho..jeśli się zastranawiasz to zawód nie dla Ciebie.O byciu lekarzem sie poprostu wie,wie od zawsze ze chcesz to robnic.
Teraz to na medycynę jest o wiele łatwiej się dostać niż kiedyś, w latach wyżu demograficznego.
Stanowczo odradzam. Po pierwsze, nie wiesz co chcesz w życiu robić. Tu konieczna jest pewność do tego zawodu, gdyż w rekach lekarza leży zdrowie a także i życie pacjentów. Lekarz nawet przyszły nie może pozwolić sobie na niezdecydowanie. Po drugie, do nauk medycznych trzeba mieć predyspozycje i powołanie. Po trzecie, lekarz który kieruje się pieniędzmi w swoim zawodzie , nie jest dobrym lekarzem ( niestety Ty stawiasz na względy finansowe). Dobro pacjenta powinno być najważniejsze. Po czwarte, twierdzisz że z roku na rok pacjenci coraz gorsi. Wnioskuję że nie chorujesz przewlekle, nie czekasz latami na wizytę u specjalisty, nie wstajesz o 3 w nocy aby zająć kolejkę w przychodni. Nasza służba zdrowia stoi na prawdę kiepsko. Czy wiesz że ludzie umierają na raka nie doczekując chemioterapii, bo dostają tak odległe terminy? Proszę Cię, nie idź na medycynę, byłbyś kolejnym produktem traktującym pacjenta jak przedmiot, podchodzący do leczenia w sposób utarty i schematyczny.
Dlaczego tylko łatwe przypadki? Każdy przypadek źle zdiagnozowany lub leczony może skończyć się śmiercią więc nie ma łatwych przypadków. Poza tym, zawsze można urozmaicić punktację w zależności od specjalności i skomplikowania leczenia. Wtedy najwięcej zarabialiby rzeczywiście najlepsi.
Nie rozumiesz gościu 14:44. Chodzi o to, aby pensja lekarza była stopniowana. Jakaś podstawa + resztę dodatków uzależnionych od stażu i udokumentowanych pomyślnych diagnoz i leczenia. To nie jest trudne i zdaje się że nawet był taki projekt w sejmie. Pewnie dalej leży w sejmowej zamrażarce, wszak marszałkiem jest lekarz..
a dlaczego niby konkurencja była dużo większa? raczej teraz tak jest, bo coraz to więcej klas biologiczno-chemicznych otwierają, np w Broniewskim, jak ja chodziłam była jedna, a teraz jest dwie, więc dwa razy więcej osób, które zdają biologię i chemię na poziomie rozszerzonej w jednym roku z jednej szkoły,
ale masz dylemat. jeśli nie widzisz różnicy, to lepiej naprawiaj te samochody do końca życia i "jakoś" żyj
Jeżeli jesteś zdolny i inteligentny to warto. Praca lekarza w Polsce jest wyjątkowo ciężka i niewdzięczna, musisz o tym pamiętać. Jeżeli już skończysz studia to wyjeżdżaj z Polski jak najprędzej!
Reszta udaje się na Ukrainę i tam zaczyna studia medyczne.
A kto ci wmówił taką pierdołę, że po klasie biol-chem trzeba iść na medycynę? Nie ma to najmniejszego związku. Bo klasach o takim profilu ludzie chodzą także na inne kierunki, zwłaszcza te techniczne, takie jak: chemia, materiałoznawstwo, metalurgia; a także i inne, np.: turystyka, fizykoterapia, farmacja, kosmetologia... Także osoby po innych profilach klas idą na medycynę. Sam mam kolegę, który skończył klasę mat-inf-fiz, a teraz jest lekarzem.
No to widać, że nawet nie masz pojęcia jak wyglądały egzaminy wstępne na uczelnie kiedy jeszcze były przeprowadzane. Nawet jeśli był to test wyboru to zawsze test wyboru wielokrotnego, na którym za wybranie błędnej odpowiedzi dostawało się pkt ujemne. I nawet pytania testowe nie były tak łatwe jak ci się może wydawać, a matura przy takim egzaminie to jak 5-minutowa kartkówka z dodawania liczb naturalnych. Nawet później już na tych studiach rzadko spotykało się tak trudne egzaminy jak egzamin wstępny.
Nawet nie czytam całego tego komentarza bo już po pierwszym zdaniu widać, że dalej będą tylko głupoty.
Człowiek kończący szkołę średnią powinien już od 3 lat wiedzieć (albo przynajmniej mieć już bardzo konkretne przemyślenia i pewne plany) co chce robić w dorosłym życiu. Jeśli ktoś najpierw pisze maturę a później dopiero myśli o studiach to znak, że jeszcze do końca nie dorósł do dorosłego życia.