Też mnie to boli i dlatego ja swoje dzieci staram się uczyć żyć inaczej . Choć są jeszcze nieletni mają swoje zainteresowania i pasje , które pomagamy im rozwijać , udzielają się społecznie . A sobota zaczyna się pytaniem "Kto do nas dzisiaj przychodzi ?" - tak są przyzwyczajeni , że zawsze kogoś zapraszamy . W niedzielę obiad rodzinny - też u nas (właśnie robię:). Ja nie czekam aż ktoś mnie zaprosi , prowadzimy dom otwarty i każdy może wpadać kiedy chce i jest przyjmowany z radością - sąsiedzi też nas odwiedzają , zostawiają nam dzieciaki czasem na cały dzień (mamy spory teren do zabawy). A wieczorem wspólne ognisko - nieraz pół ulicy się zejdzie . To staram się przekazać dzieciom - tyle tylko mogę zrobić , bo świata i tak nie zmienię . Ja myślę , że w wielu ludziach jest taka potrzeba kontaktów tylko trzeba ich zachęcić i wyjść z inicjatywą . Teraz ludzie nie spodziewają się po innych dobrych intencji , są podejrzliwi i nieufni , zamykają się . A w duchu tęsknią za bliskością i wspólnotą.
tylko czekać jak zaraz odezwie się jakiś małoletni który na temat komuny i tego jakie to czasy były pozjadał wszystkie rozumy,poczytał gdzieś tam coś tam i wie wszystko,ja tam miło wspominam tamte czasy,a wy mlodzi którzy ich nie poznali i nie poznają możecie nam tylko zazdrościć tego co my pamiętamy,tylko i nic więcej,a macie czego żałować,ten kto pamięta ten wie o co chodzi
14:55 pamiętam, pamiętam i wiem ,że mają nam czego zazdrościć. To były piękne czasy........
Ja akurat z komuny pamiętam głównie czasy kryzysu z lat 80-tych . Pamiętam jak babcia z mamą stały na zmianę przez wiele godzin w kolejkach po mięso . Pamiętam jak sama stałam np. po kawę kilka razy bo dawali tylko po jednej paczce a jak " rzucili" to kolejka zrobiła się w okamgnieniu. Ja i tak jako dziecko niewielkie miałam pojęcie co się dzieje , nie martwiłam się o jedzenie , ubranie - to było na głowie rodziców ale myślę , że nie mieli lekko. Ale pamiętam również , że chodziło się po mieście i nikt się nie bał dziecka (czyli mnie) puścić samego do koleżanki , był spokój . To jest tak - gdyby nie poprzedni ustrój moi rodzice nie mieliby szans na zdobycie wykształcenia i awans społeczny , bo oboje pochodzili z biednych rodzin . A gdyby nie zmiana ustroju to z kolei ja nie miałabym szansy na takie życie jak teraz , na które nie narzekam . Myślę , zę wszystko ma swoje dobre i złe strony.
Pogi, popraw mnie jeśli się mylę - ale Ty jesteś jeszcze bardzo młodym człowiekiem , prawda ? To na jakiej podstawie wysnułeś taki wniosek ?
Moi rodzice jakoś komuny z sentymentem nie wspominają, mój tata za prl-u miał blokowany awans, bo nie należał do partii (miał propozycje ale warunkiem była przynależność partyjna), dopiero po upadku komuny awansował. Moja mama wspomina kolejki po wszystko, walkę o najprostsze rzeczy zaczynając od wózka dla dziecka a kończąc na meblach. Ja z opowieści sąsiadów wiem o tworzeniu stanowisk które niczemu nie służyły, przychodziło się na 8 godzin i nawet nie udawało, że pracuje,bo żywcem nie było co robić. A sama byłam wtedy dzieckiem i owszem nie siedziało się przed Tv, ale ja nawet kiedy już ta telewizja była cały dzień nigdy nie lubiłam jej oglądać. I moje dzieci wolą ganiać po dworze niż siedzieć przed komputerem.
A Pogi mnie śmieszy, bo on nie miał szansy żyć w komunizmie, a twierdzi, ze było lepiej to tak jakby twierdził, że w czasach polowania na czarownice żyło się lepiej choć nie ma porównania.
Bylo lepiej bo byla praca dla każdego a to podstawa,a teraz wszystko wysprzedane co mamy polskiego?olbrzymi dlug,olbrzymie bezrobocie itd.co z tego że w sklepach jest jak wiekszosc niema pieniedzy.Komuna wybudowala a kapitalisci co zrobili ?wysprzedali za pare groszy wszystko i doprowadzili kraj do ruiny
Za to wcześniej praca była rzeczywiście dla każdego nawet takiego co był próżniakiem , taka właśnie "czy się stoi czy się leży , ...zł się należy " , w wielu przypadkach zupełnie bezproduktywna . W zakładach pracy złodziejstwo kwitło - wynosiło się wszystko co się dało - nazywało się to "załatwianiem". Ludzie może i mieli pieniądze ale co z tego jak nie mieli na co wydać bo nic w sklepach nie było.Nie było nawet tak podstawowych rzeczy jak papier toaletowy i wata . Zwykłe rajstopy były rarytasem.
W małych miasteczkach rządził sekretarz POP (najczęściej niezły cwaniak) a jak ktoś mu podskoczył to był gnojony . .
A długi zaciągnięte za Gierka przestaliśmy spłacać dopiero w zeszłym roku - mówi wam to coś? Ci co tak chwalą te czasu to mają chyba bardzo wybiórczą pamięć.
Wspominam jak mając 4lata tata zabierał mnie na mecz,były rodziny z dziećmi i było wesoło i bezpiecznie,bawiliśmy się na podwórku i nikt nas nie pilnował sam chodziłem do szkoły a teraz matka z dzieckiem nie może wyjść bo nie wiadomo co się stanie.
problem zlodziejstwa i stanowisk dla widm to problem dyrekcji bo nie potrafili nad tym zapanowac. Na wielkim zakladzie jak huta zawsze sie znajdzie jakies zajecie :D
Jak miało być dobrze , jak nikt nie pilnował - dyrekcja też kradła , wszyscy tak robili - jak wspólne (państwowe) to znaczy , że niczyje i można sobie wziąć. Ile domów sobie ludzie pobudowali w ten sposób - przecież nie dało się normalnie kupić , się "załatwiało" jak ktoś miał dojścia. Na to było po prostu powszechne przyzwolenie .
Na założenie telefonu czekało się całymi latami a na malucha jak się dostało przydział to dopiero było święto , pamiętacie?
polak potrafi,za komuny dawał sobie rade to i teraz sobie poradzi,a teraz to sie nie załatwia po znajomosciach nic?to pytanie do gościa z 11.07,załatwia się i to bardziej skompilkowane sprawy,nie cegły czy cement lub inne materiały budowlane,w grę wchodzą ogromne pieniążki,nie słyszałeś?,jakie łapówy są wręczane za załatwienie czegoś,jakiegoś intratnego przetargu np.,to co dostało się do publicznej wiadomości to zapewne pikuś z rzeczywistością,mam racje czy nie?
a nie uważasz, że więcej w tym psychologicznej paranoi niż rzeczywistych faktów? - mówię o tym pilnowaniu dzieci na podwórkach obecnie.
Kiedyś też były napady, były i inne rzeczy ale nie trąbiono o tym w telewizorni na okrągło. Teraz każą się nam poprostu bać własnego cienia. A kto słyszał o jakimś napadzie na swoim podwórku w ciąglu iluś tam lat wstecz? Ile dzieci porwano w Waszym mięście w ciągu ostatniej dekady?
Szukacie w pamięci? Kłania się medialna psychoza.
pismen - o twoją kasę nie wołają to po co się wtrącasz? Wołaj na rząd ponieważ to oni trzymają twoją kase - chyba Ci się adresy pomyliły. Do budźetu domowego sasiada też się tak wtrącasz? Chyba nie ponieważ bardzo szybciutko pokazałby Ci gdzie są drzwi.
Co do "zamachu" - to już dawno się na ten temat wypowiedziałem. Czas pokaże. Nie wypowiadam się gdyż nie jest to kwestia wiary tylko dowodów. A jak narazie żadna ze stron nie przedstawiło 100% dowodów na udowodnienie tezy czy to był zamach czy też nie. Na razie jest tylko coraz więcej wątpliwości w sprawie tez wygłoszonych przez MAK i Komisję Millera. I na tym poprzestańmy.