Hej- dzis przejezdzałem koło ,,starej rzezni,, naprzeciwko pasazu słonka i widze ze chyba nowy chinczyk sie otworzył- ktos cos wie? jakies namiary itp
Nie mam namiarów, ale znajomi zamawiali i mówili, że duże i dobre porcje. Brali wołowinę w 5 smakach, chrupiącego kurczaka, makaron smażony.
Na rynku lepsze jedzenie
No cóż, jadłam kilka razy, smak ok, doopy nie urywa(całe szczęście), zupa Pho to jakieś nieporozumienie, szara woda bez smaku, nie polecam. W rynku smaczniej, bez dwóch zdań.
Maja gdzieś cennik lub stronkę na Internecie?
popieram w rynku jest sporo lepsze i dużo większe porcje dla porównania proszę zamówić w rynek chrupiący kurczak i na słonku połowę mniejszą porcja jest na słonku
Zamówić w rynek - to trochę nie po polskiemu.
Oj tam, w rynek, w rynku czy na Placu Wolności, jedzonko bardzo dobre, a o to tu chodzi. Pozdrawiam
hm-pojechałem z ciekawosci ale niestety jak w komentarzach-,,dupy nie urwało-dziewcze nie potrafiła powiedziec co jest co- opis jest ale np zdjec talerzy brak co by ułatwiło zamówienie- sosy w dzbankach to jakies nieporozumienie- czerona woda lekko słodka ponoc sos słodkopikantny tylko pasta ostra była osttra, ryz smazony z wieprzowina przypominał najbardziej zamówieniie- a makaron smazony z kurczakiem nie był smazony tylkko pływał w sosie jakims- masakra- sasiedni stolik zamówił sajgonki z rtyzem - jak zobaczyłem talerz to smiech mnie ogarnał- 3 mini gołabeczki z kopcem ryzu- kurde- skąd ten chinczyk wietnamczyk- pochodzi?? chyba nie z azjii- zero pojecia o azjatyckim żarciu
Zjedz sobie grochu z kapustą + fasolka po bretońsku, to może Ci urwie :)
16:23 jeszcze troche to bedziesz wpierd suchy chleb a nie degustowal w jadlodajni.... jak tak glosowaleś szykuj sie na szparagi wkrótce...
Jedzenie jest kiepskie pod względem jakości. Ale obsluga fatalna. Nie umie powiedziec co jest co. A sosy to nieporozumienie. Paragony tez wybiórczo wybija.
Większego syfu jak na rynku nie widziałem. Tam wszystko się lepiej nawet buty do podłogi. A to nowe miejsce bardzo czyste. Fakt dziewcze z obsługi jakby lekko nie teges
Ja tam niejadam w takich przybytkach,tak jak ktos niepotrafi nic robic,raczki lewe... nawet żarcia niepotrafi sobie zrobić
I to kobity takie lewe też,szok
Idąc Twoim tokiem myślenia, wszystkie bary, restauracje, punkty gastronomiczne nie miałyby racji bytu. Nie każdy potrafi gotować, nie zawsze jest czas, nie zawsze komuś się chce gotować. Masa ludzi chce spróbować czegoś nowego, innego niż kotlet czy pomidorowa. Lubię chodzić do restauracji i próbować nowych smaków i wiedzieć jak coś powinno smakować i wyglądać, żeby samej przyrządzić coś z egzotycznej kuchni.
Ja jadłam tam raz, jedzenie strasznie słone, jak trochę przestygło to w ogóle nie dało się tego jeść.. sama sól.
Koleżanka jadła tam kilka razy, i finalnie dostała boleści żołądka.
Wydaje mi się że porcje spore, niska cena ale również jakość jedzenia pozostawia tam wiele do życzenia.
Słabo że nie mają Facebooka ani strony, nawet wizytówki na Google. Nie ma jak napisać opinii..
Ugotuj sobie w domu będziesz zadowolona. Chyba że mąż ci wystawi opinię. Oby pozytywną. Świat schodzi na psy.