Nie mogą odpisać w ten sposób tylko muszą się odnieść merytorycznie do problemu
Pani Poseł na Sejm RP Jarosław Rusiecki
Podziwiam Pana Posła za odważne podjęcie wyjątkowo trudnego problemu społecznego jakim jest kilkunastoletnia bezradność mieszkańców z ul. Polnej 7, stojących obecnie w obliczu tragedii eksmisji i wielomilionowych długów, wobec wyegzekwowania przynależnych im praw do własnych mieszkań, za które już co najmniej dwukrotnie zapłacili, bezradność wobec przemocy psychicznej i materialnej dyktowanej im przez bezduszny zarząd spółdzielni mieszkaniowej.
Ludzie Ci od 17 lat (!!!) bezskutecznie walczą o swoje prawa. Stanął Pan w obronie rodzin zrozpaczonych, zdesperowanych, pomawianych, wyczerpanych psychicznie, załamanych, zagrożonych bezdomnością i wykluczeniem. Ludzi, można bez żadnej przesady powiedzieć, prześladowanych!!!
Prześladowanych przez współobywateli, piastujących ważne funkcje w ich własnej spółdzielni mieszkaniowej, która zamiast ich wspierać - psychicznie znęca się nad nimi. To okropne i okrutne, że w Polsce, kraju prawa, nie bronią ich odpowiednie instytucje państwowe. To niedobrze wróży na przyszłość, że Sądy widząc luki w aktualnym prawie, pozwalające przez kilkanaście lat socjopatycznym osobom dokonywać wendet nad przyzwoitymi ludźmi, nic nie robią aby je zmienić, że pozwalają bezdusznie „dobijać” ofiarę.
Czy naprawdę, po tych kilkunastu latach tułaczki mieszkańców Polnej 7 po sądach nie należy przyjrzeć się prawu i zmodyfikować je tak, aby było sprawiedliwe? Co to za prawo, które nie jest sprawiedliwe, w którym wygrywają prześladowcy a ich ofiary, ponad 120 rodzin, przeżywają coraz większe katusze?
Lokatorzy Polnej 7 od kilkunastu lat, w sumie setki razy, uczestniczyli w sprawach sądowych ze spółdzielnią, m.in. w Ostrowcu Św., Kielcach, Krakowie. Wielokrotnie wykazywali tam, że są prześladowani, że zapłacili już za swoje mieszkania z dużą nawiązką. Poszukiwali sprawiedliwości nie tylko w sądach, ale i w różnego rodzaju organizacjach, w telewizji i innych mediach. Niestety nieskutecznie. W efekcie wszyscy, zarówno sędziowie, adwokaci, doradcy, i inni znający sprawę, bardzo im współczują, rozumieją ich trudne położenie, ale twierdzą też, że anachroniczne prawo spółdzielcze, głównie z lat 60 tych, nie przewidywało takich sytuacji. Wygląda na to, że w jego świetle ludzie prześladowani, nadal muszą pozostać prześladowanymi, a prześladowcy, posługujący się najlepszymi, ale i najdroższymi adwokatami, opłacanymi z czynszów swoich ofiar, mają się jak najlepiej i w nagrodę wypłacają sobie coraz wyższe pensje i premie. A prześladowane rodziny, ponieważ te mają czelność upominać się o swoje prawa, chcą zostawić bez dachu nad głową i z ogromnymi długami. Sprawa wydaje się sięgać w nieskończoność. Bowiem zabiorą dach nad głową nie tylko im, ale ich dzieciom i wnukom. W dodatku zostawią ich z długami.
Mieszkańcy Polnej 7B zapłacili za swoje mieszkania co najmniej dwukrotnie. Po raz pierwszy wtedy kiedy uiścili pełną, potrzebną do odebrania własnościowego mieszkania kwotę. Po raz drugi kiedy we własnym zakresie, za własne pieniądze wykończyli go od stanu surowego otwartego do aktualnego. Gdyby tego nie zrobili bloki uległyby takiemu zniszczeniu jak widoczne za nimi ruiny niedokończonych mieszkań (na które – to są czyste kpiny z prawa!!!- notabene przyjęto ostatnio nowych fikcyjnych członków by dokonać ostatecznej „rzezi” ludzi prześladowanych przez zarządy spółdzielni, czyli podziału z pozostawieniem im obcych kilkunastomilionowych długów, za to, że domagali się swoich praw, czyli prawa do zamieszkiwania w przynależnych im lokalach).
Bez natychmiastowej interwencji Pana Posła i podobnych do dobrych Pana ludzi, z prawdziwym sercem, u najwyższych Władz Państwa, przez osobistą wojnę zarządu spółdzielni z mieszkańcami ul. Polnej 7, może dojść do wielkiej tragedii ponad stu rodzin. Mogą one, z dnia na dzień, zostać bez dachu nad głową, z ogromnymi wielomilionowymi długami.
Panie Pośle, życzę Panu wytrwałości w dążeniu do rozwiązania problemów tych i innych ludzi. Wyrażam zasadne przekonanie, że Pana osoba pomoże wreszcie ukrócić bezduszne i nieludzkie działania zarządu spółdzielni mieszkaniowej, a w konsekwencji przyczynić się do zmiany anachronicznego prawa spółdzielczego, które w tej chwili pozwala krzywdzić niewinnych ludzi. Serdecznie pozdrawiam.
A. Wolny
Mam pytanie ile lat trwa kadencja posła Rusieckiego ? ,ile lat trwa ta zabawa w ciuciubabkę ?
Czy zlikwiduję to dług wobec syndyka Huty ?
Moim zdaniem niestety to tylko zagranie pod publiczkę i nic nie zmieni ,co prawda każdy ruch w stronę obrony interesów lokatorów i właścicieli jest potrzebny ale moim zdaniem to bardziej ruch marketingowy .
Wiem ,że zaraz zostanę zjedzony ale takie mam odczucia ,było po prostu czas na taki ruch kilka lat wstecz a nie jak ogień jest już pod oknami domów .
Odniosłem wrażenie ,że nikt nie zauważył i sam się pochwałę ;) ,mimo wszystko w imieniu rodziny mieszkającej w spółdzielni Hutnik dziękuje .
Eee tam. Od razu zjedzony:) Lepszy taki ruch niż żaden. A kto i jak to już sprawa drugorzędna.
Członkowie spółdzielni, co może poseł? Nic, w tej sprawie nie zdziała, przesle pismo i otrzyma odpowiedź.To działania pod publiczkę, przecież działał w mieście od lat i doskonale orientował sie w sytuacji. Przypomnę, spotkanie śp.w-ce premiera z mieszkańcami w sali MCK kilka lat temu , za rzadów PIS. Tak jak nie załatwi poza kolejnością nowej protezy szczękowej dla pani X, tak nie załatwi oddłużenia spółdzielni.Oczywiście pochwały ślą szczególnie byli członkowie. Niestety nie wile to panstwu pomoże.
W imieniu mieszkańców serdecznie dziękuje Panu posłowi za zaangażowanie. Przydaje się każdy głos poparcia, tym bardziej, gdy jest on tak wysoko. Fajnie byłoby, gdyby pozostali posłowie z naszego miasta ponad podziałami poparli tę inicjatywę.
Działania Posła nie mają na celu załatwianie coś komuś np. szczęki tylko odpowiedź na konkretnie zadane pytanie aby interesant wiedział jakie ma prawa w starciu z NFZ.
Natomiast co do Hutnika to prześledźcie ile lat Poseł zajmuje się tym tematem, prawie od zarania tego problemu interweniuje i robi to na co pozwala mu jego mandat. Pomimo nawet niepowodzeń próbuje dalej. I o to chodzi, aby naświetlić problem bo Poseł nie jest sądem aby takie sprawy rozsądzać. Zapytajcie włodarzy miasta co zrobili dla tych biednych ludzi, zobaczcie kto wchodzi w skład nowo przyjętych członków, komu zależy na utrzymaniu fikcji spółdzielni Hutnik.
Działania pod publiczkę to na przykład wysyłanie szczoteczek do zębów do Węgier w świetle całkiem przypadkiem spotkanych "reporterów" z Echa Dnia...jeśli widzisz różnicę pomiędzy naszymi stołecznym posłami.
Działanie posła jest moim zdaniem słuszne lecz nieskuteczne.Dlaczego słuszne?Bo nagłaśnia problem który jest i będzie narastał.Dlaczego nieskuteczne?Bo SM rządzi się "zbójeckie' prawo z lat 60 a umocnione parę lat temu przez SLD.Zapisem krótkim "spółdzielnie mieszkaniowe są prywatną własnością ich członków" pozbawiło prawa kontroli organów państwa nad tym stworem.Żaden NIK ani inna instytucja nie ma prawa kontroli SM. Będą ludzie tracić mieszkania.Dlaczego jest podział waszej SM?.Aby pogrozić palcem innym niepokornym.O ile się kie mylę były kontrole KRS.I co?Wytyczne do których Zarząd się nie zastosował.I co da następna kontrola?Nic.Wasz Prezes w Wiadomościach zasłania się decyzją walnego.I jest to zgodne z prawem.Podzielili Was sąsiedzi ,którzy sami zgotowali wam i sobie taki sam los który w niedługim czasie ich dosięgnie.Gdyż wy przejmiecie częś długu a resztę oni spłacą.Jedyne lekarstwo to udział w walnym a nie siedzenie w domu i narzekanie,że ktoś,a coś,a może,a co oni chcą od prezesa.U nas w SM krzemionki poszło parę osób i pozbawiło członkostwa swoją sąsiadkę głosując bo prezes............Na pytanie dlaczego tak głosowali twierdzą:"MY NIE TO ONI".