Wywołująca oburzenie wyprzedaż narodowego majątku, działalność w organizacjach sponsorowanych przez Niemców, wreszcie europejska kariera polityczna, która znalazła ukoronowanie w „durnych klipach” dla polskiego elektoratu oraz brukselskich atakach na Warszawę – chyba nikt nie uosabia lepiej polskiego pseudoliberała niż Janusz Lewandowski.
Mało kto pamięta, że to właśnie Janusz Lewandowski był pierwszym przewodniczącym Kongresu Liberalno-Demokratycznego – partii kojarzonej przede wszystkim z prezesurą Donalda Tuska. Z przyszłym „królem Europy” Lewandowski poznał się w połowie lat 80., gdy Tusk wydawał podziemne pismo „Przegląd Polityczny”. To Lewandowski wprowadził do grona młodych trójmiejskich liberałów późniejszego premiera i prominentnego członka dworu Tuska – Jana Krzysztofa Bieleckiego. Od 1974 do 1984 r. Janusz Lewandowski był nauczycielem akademickim na Uniwersytecie Gdańskim.
W następnych latach pracował zaś – o czym dziś w ogóle się nie wspomina – w Polskich Liniach Oceanicznych (PLO), według raportu ws. weryfikacji WSI gruntownie zinfiltrowanych przez komunistyczny kontrwywiad wojskowy. Potem przyszedł czas na prawdziwą politykę.
„Fundusze NFI stały się niczym nieograniczoną, czynną 24 godziny na dobę, pralnią pieniędzy. Ile brudnych pieniędzy zostało w ten sposób wypranych, tego z pewnością nie wie nikt”. Wystarczy powiedzieć, że przez siedem lat działalności 15 NFI wprowadziły na giełdę nie więcej niż... kilkanaście przedsiębiorstw. To, co miało być powszechną prywatyzacją, skończyło się zatem powszechną klapą. Tylko garstka wybranych biznesmenów, mających odpowiednie koneksje i układy, do dziś wspomina zapewne plan Lewandowskiego jako finansowe eldorado.
Lech Kaczyński mówił w 1997 r. tygodnikowi „Wprost”:
„Nie można wykluczyć, że część [powszechnych] świadectw [udziałowych] trafiła w ręce mafii. Grupy mafijne mogły wyprać w ten sposób pieniądze, mogą też próbować wpływać na polską gospodarkę. Idea powszechnej prywatyzacji była potrzebna, gdyż zbyt wielkie były roszczenia społeczne. Jestem przekonany, że dzisiaj w Polsce sprawdza się jedynie prywatny właściciel, a przedsiębiorstwa NFI takiego właściciela nie mają”.
Janusz Lewandowski bronił się wówczas, przekonując, że jego plan został „popsuty i okaleczony”.
https://niezalezna.pl/210279-prywatyzator-iii-rp-uderza-w-polske-kim-jest-janusz-lewandowski
Powinien siedzieć jak pospolity złodziej.
pan Janusz kojarzy się przede wszystkim jako jeden z twórców Narodowych Funduszy Inwestycyjnych i systemu Powszechnych Świadectw Udziałowych. Dziś nikt już na ten temat nie pisze, nikt na ten temat nie mówi. A szkoda. Bo znaczenie tych działań było po wielokroć większe niż zagrabianie majątku przez różne ambergoldy, bezpieczne kasy oszczędności czy inne takie tam.
Nie ulega wątpliwości, że suma wszystkich powszechnie znanych afer w tym Amber Gold, hazardowa, paliwowa, węglowa itp. w porównaniu z tym, co działo się w Polsce w następstwie tzw. powszechnej prywatyzacji, której polityczną twarzą był pan były komisarz Lewandowski – jest praktycznie niczym.
Przypomnijmy więc tylko w wielkim skrócie. Po zmianie systemu ponad pięćset najlepszych przedsiębiorstw w Polsce zostało „przydzielonych” do kilku specjalnie powołanych Narodowych Funduszy Inwestycyjnych. Te miały zarządzać powierzonym majątkiem nie tylko pomnażając go, ale także rozwijając, unowocześniając, pomagając zarządom tych przedsiębiorstw „znaleźć się” na trudnym, kapitalistycznym rynku, tak krajowym jak i zagranicznym.
Dziś, po mniej więcej dwudziestu latach, NFI już praktycznie nie istnieją. Dzięki doskonałej, twórczej działalności m. in. pana byłego komisarza spośród wspomnianych ponad pięciuset przedsiębiorstw nie wiem, czy pozostała setka.
http://gazetabaltycka.pl/promowane/amber-gold-i-wszystkie-inne-glosne-afery-to-przy-tym-nic
A potem jego kumpel Tusek okradł Polaków na 153 mld. zł z OFE. I tacy śmią wieszać psy na PIS. Przeciez to była zdrada stanu. Polacy sa cierpliwi ...
Janusz Lewandowski wzorzec donosiciela, zdrajcy i zaprzańca.
https://naszeblogi.pl/50700-janusz-lewandowski-wzorzec-donosiciela-zdrajcy-i-zaprzanca
Tusk nie ukradł żadnych 153 mld z OFE, został przeksięgowany dług który zmniejszył zadłużenie a przez to nie musieliśmy wdrażać programów oszczędnościowych po przekroczeniu długu publicznego. Co skwapliwie wykorzystał populistycznie pis i rozpieprzył kolejny raz pieniądze, obecnie znów znajdujemy się na progu przekroczenia 60%
PIS na kłamstwie doszedł do władzy i kłamstwami chce ją utrzymać.
Co do Lewandowskiego to powinien siedzieć.
Brakujące miliardy to zabieg księgowy, nie da się dwa razy tego samego długu odpisać. Część pieniędzy była w funduszu drogowym który już nie wchodził w zadłużenie państwa a więc nie mógł drugi raz go zmniejszyć. Wie, że dla pisowca to za trudne ale tak było.
To kłamstwo było tysiące razy powtarzane i prostowane ale dalej partyjny beton je powiela.
11:57 a może do tego się odniesiesz https://www.tysol.pl/a23115-video-Adamowicz-sprzedal-Niemcom-gdanska-energetyke-teraz-mieszkancy-Lipska-zyja-na-koszt-gdanszczan
Nie powinien tego robić, z drugiej strony jak się potrzebuje pieniędzy to się kombinuje. Co PIS z tym zrobił przez lata? czemu nie było protestów? i co mnie obchodzą mieszkańcy Gdańska?
Link 11:53; najchętniej dał bym tej pani z liścia, ale nie tylko jej.
Pisowcy są dość znani z bicia kobiet, one im raczej nie oddadzą.
A ja takich kombinatorów nie chce ani w Gdańsku ani w Denkowie
12:02, a co PiS miał z tym zrobić i kto miał protestować, jak Trójmiasto to bastion pseudo liberałów, nie bez powodu nazywany małą Sycylią, sami przeciwko sobie mieli protestować?
siedzisz w gównie i mówisz, że pachnie
Hmmm; "sprzedaż konia husarskiego za granicę lub ujawnienie techniki jego szkolenia były traktowane jako zdrada stanu i karane śmiercią."
A w III RP wyprowadzenie majątku państwowego i wyprzedaz za grosze została sowicie nagrodzona.