123 - Zakładając, że Jezus ważył 76 kilogramów znajdź mężczyznę o takiej wadze i średniej budowie ciała i każ mu się "przejść po wodzie" (nie podkładając bynajmniej żadnych pali pod wodą). Co się stanie? Prawa fizyki wskazują jednoznacznie.
Odnośnie pająka - zastanów się dlaczego może "chodzić" po wodzie.
Dolar tym się różnimi że odrzucasz Bóstwo Chrystusa, więc jak mam się z Tobą tutaj spierać, Chrystus jak tylko człowiek nie ma prawa sie utrzymać na wodzie, dla mnie jako Bóg a i owszem, przykład z pająkami dałem tylko po to że w ogóle jest coś takiego możliwe bez łamania praw fizyki.
Oczywiście, że niektóre pająki nie łamią praw fizyki, bo chyba w grę wchodzi napięcie powierzchniowe wody. Człowiek jednak dosłownie "pójdzie na dno".
Po prostu napisałeś: "Bóg po przez cuda nie łamał praw fizyki nie spotkałem się z takim czymś". Skoro wierzysz w Biblię, to podałem Ci pierwszy z brzegu przykład łamania praw fizyki.
a ja Ci podałem przykład z pająkami że mógł tak zrobić żeby nie złamał praw fizyki (np przez zwiększenie napięcia powierzchniowego, myślę że Bóg tak działa, podobnie inne cuda opisane w Biblii np zniszczenie jerycha, myślę ż4e dzisiejsze wuwuzele mają większą głośność niż ówczesne trąby a jakoś pobliskich budynków nie niszczą ale Bóg może wszystko więc może mieć wpływ na wielkości fizyczne)
Dolar żeby powoli zakończyć ten wątek mam nadzieję że kiedyś dojdziesz do takiego momentu ze nauka da Ci takie prawdopodobieństwo pewności że Bóg istnieje, które Cię usatysfakcjonuje.
(nie dlatego że na siłę szukam sprzymierzeńca czy szukam kolejnego frajera co by na kościół płacił, po prostu dla Twojego własnego dobra, ale oczywiście masz wolną wolę i sam zdecydujesz)
Dlaczego zawsze piszesz, że ktoś odnajdzie boga, wróci do niego dla własnego dobra? Nie rozumiem tego.
dlatego że tu idzie gra o duszę, jeżeli nie idziesz przez życie drogą Bożą nie oszukujmy się do nieba nie pójdziesz, jeżeli Bóg tak zdecyduje to może znajdziesz się w czyśćcu czego wam życzę, szkoda by natomiast było żebyście trafili do piekła.
a dlaczego szkoda?,a skąd ty możesz wiedzieć czy istnieje piekło czy niebo czy coś tam jeszcze,udowodnij to namacalnie a nie tylko jakimiś papierami i opowieściami z dawna,wiadomo że już za czsów faraona kapłani oszukiwali prostych ludzi,wiedzieli kiedy nadejdzie susza kiedy będzie lał deszcz,wołali dary od ludzi niby to za te dary wzywali duchy które pomogą przywołać deszcz albo co tam jeszcze,teraz też ci wmawiają że jak nie będziesz chodził do kościoła i nie będziesz żył w zgodzie z bogiem to pójdziesz do piekła,ale zawsze możesz się poprawić to pójdziesz do nieba(obiecanki cacanki),jak ten ksiądz jeden zdrugim tak wiernie służą bogu i żyją uczciwie to czemu na jaw wychodzą ich machloje,przekręty,zboczenia,i inne przestepstwa,i nie tłumacz że oni są ludzmi i popełniają błędy jak inni,za te błedy też powinni ponosić kare jak prawie wszyscy,a oni kryją jeden drugiego albo przenoszą do innej parafii gdzie nikt z parafian ich nie zna,i dlatego często się słyszy że księdza bez powodu przenieśli gdzieś tam daleko,religia na plebanie!!!!!
teraz powiem jak tusk "mam nieodparte wrażenie że" mam tutaj do czynienia z ludźmi nieprzekonanymi z założenia nie wiem czy gdyby wam się osobiście ukazał szatan to czy byście uwierzyli że on istnieje i cała reszta też jest prawdą, pewnie wtedy zgonilibyście na to że macie halucynacje albo umysł płata wam figle niedotlenienie mózgu albo coś w tym rodzaju. Tak że nie widzę powoli ze rozmowa z wami nie ma większego sensu, co by musiało się takiego stać żebyście uwierzyli w Boga?
To pytanie kieruję do: żydekmaly lucyfer unholllyseth Dolar ran martik
Nic:) Bóg jest dla mnie nie logiczny więc nie mogę w niego wierzyć. Natomiast jeżeli Bóg przyjdzie i objawi się...wszystkim ludziom wówczas też nie będę wierzył tylko wiedział, ze on istnieje. Wszyscy ludzie muszą go zobaczyć, inaczej to nie ma sensu, chyba że masz dowody.I błagam Cię nie martw się o moją duszę czy innych...martw się o swoją:) Nie strasz ludzi piekłem! To takie typowe dla katolików, że straszą piekłem. Od wieków jesteście nim straszeni i sami straszycie. Niech każdy dba o siebie i odpowiada za swoje czyny. Nie módl się za nikogo, jeżeli tego nie chce.
Widziałem Szatana i widziałem Boga w swoich snach. To były najcudowniejsze moje sny ever. Niestety to tylko fantazja. Mam przyjaciela, który faktycznie miał spotkanie z Bogiem i od tamtej pory jest głęboko wierzący. Ale niestety został katolikiem i całe życie swoje i swojej rodziny podporzadkował chorej religii.. Jestem gotów uwierzyć w Boga, jakiegokolwiek - ale narazie to mój sceptyzm jest silniejszy.
True story. Wyobraż sobie dwudziestoparoletniego przystojniaka oddajacego sie typowemu dla tego wieku hedonizmowi. Jego owczesna dziewczyna sklada mu propozycje wyjazdu na Blonia, aby uczestniczyc w spotkaniu z Papiezem. Letnia wycieczka do Krakowa okazuje sie na tyle atrakcyjna, ze sie zdecydowal i pojechal. Podczas Mszy rozpoczal rozmowe z pewna kobieta, ktora obok niego na kocyku spoczywala. Zaproponowala mu wspolna modlitwe w ciszy. Zapytal o co kaman ? Zaproponowala mu aby ukleknal dosc wygodnie, zamknal oczy i w myslach rozpoczal dialog z Bogiem, rozmowa o czymkolwiek.. Uczynil tak. W chwili kiedy skierowal pierwsze slowa do Boga przedstawiajac swoja osobe... cos sparalizowalo jego cialo. Od czubka glowy po stopy stracil czucie w swoim ciele. Otworzyl oczy i .. zobaczyl Boga (tu juz nie napisze jak wygladal Bog, bo glupio mi bylo sie pytac). No i zostal gleboko wierzacym katolikiem od tego wydarzenie.. Porzucil dotychczasowe grzeszne zycie..
To bardzo podobna historia do tej choć ten nie był sparaliżowany
martik sam sobie wystawiasz świadectwo głupoty, najpierw sprawdź w Wikipedii ja też nie wiedziałem że coś takiego istnieje ale przynajmniej nie uważam się za wielce mądrego do tego żeby kogoś dyskredytować.