Ostrowieckie salowe zabrały głos podczas wczorajszej (piątek, 4 marca) sesji Rady Powiatu Ostrowieckiego. – Pracowałyśmy i pracujemy ciężko w szpitalu, bo nasza praca nie należy do najlżejszych. Nasze zwolnienia L4 lub wiek emerytalny nie powinny być kryteriami do zwolnienia. Koleżanki w wieku emerytalnym dostały wypowiedzenia. Dlaczego? (…) Pracujemy ponad nasze siły. To doprowadzi do jakiegoś nieszczęścia, jak to było w niedzielę, gdy nasza koleżanka ze stresu związanego z całą tą sytuacją dostała zawału, będąc właśnie na trzech oddziałach jednocześnie – mówiła Anna Kisiel Niedźwiecka, jedna z salowych. Obecne na sali obrad salowe podkreślały, że przyszły po pomoc, od starosty usłyszały jednak, że to dyrektor zajmuje się sprawami kadrowymi, a od dochodzenia swoich praw jest Sąd Pracy. W obronie salowych do starosty zaapelował Zbigniew Duda, radny powiatowy z Klubu Prawa i Sprawiedliwości.
Z linku fragment wypowiedzi przedstawicielki salowych: "Koleżanki w wieku emerytalnym dostały wypowiedzenia. Dlaczego? Ich stan zdrowia pozwala na dalsza pracę, z całym szacunkiem dla pani, pani starosto, pani jest też w podobnym wieku, jak te moje koleżanki."
Głos zabrała Marzena Dębniak, starosta powiatu ostrowieckiego, która dodała, że sprawy zwolnień są sprawami dyrektora, który ponosi za nie odpowiedzialność. Salowe „odesłała” też do Sądu Pracy.
A to krótki fragment odpowiedzi starosty:
"– Pozwolę sobie na to odpowiedzieć, bo zostałam przez państwa wywołana do odpowiedzi. Po pierwsze to chcę zdementować, bo babcią nie jestem, chyba, że o tym nie wiem. No, ale póki co nie. Po drugie, owszem, jestem już w wieku emerytalnym, nie korzystam jak państwo wiecie z emerytury (...)".
Nie wiem dlaczego pani starosta poczuła sie dotknieta, przecież w końcu na babcie wygląda, a to że nie korzysta z emerytury świadczy o tym że prace ma świetnie płatna i niezbyt wyczerpującą skoro nie musi a chce.
Zacięło się:)
Pomogło?
Każdy ma prawa.